Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
Wysuwany panel menu w jQuery
Menu
Enarto Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Padok
Autor Wiadomość
Ami 

Poziom Średnio Zaawansowany



Imię: Ami
Nazwisko: Aizawa
Wiek: 15 lat
Orientacja: Biseksualna
Rasa: Mieszaniec
Funkcja: Główny administrator i spamer. Pomiata wszystkimi wokół, pisze niegramatycznie, czasem z błędami ale innym potrafi to perfidnie wytykać.
Typ: Uległa
Status: Uczennica
Magia: Biała i Czarna
Sympatia: Porzuć magię i nie ukrywaj ich, pokaż mi swoje kolory~Brak
Aktualny ubiór: Przydługi czarny T-shirt i bluza nauczyciela ;w;
Ekwipunek: Podstawowa różdżka, pamiętnik, telefon
Zwierzątko: Kot Levi (wymowa Rivai) rasy Birmańskiej
Monety: 470
Punkty Doświadczenia: 0/300
Mana: 300/300
Tytuł: Miszcz nieogarniania~
Dołączyła: 25 Paź 2013
Posty: 88
Wysłany: 2013-10-26, 14:08   Padok  

Duża otwarta przestrzeń ogrodzona wysokim, drewnianym płotem. Po jego lewej stronie znajduje się jeziorko, a po prawej mały lasek.
_________________
Podświadomie szukasz pocieszenia we śnie
tak kruchym, że życie wydaje się stałe niczym mur.
Gdy się wybudzisz, zawsze możesz tam wrócić,
dlatego zmruż oczy i odnajdź swój spokój.

Przyjaciele: Spokojne czasy czynią nad ślepymi {...}
Znajomi: Oni nie pojmują... {Chelsea}
Wrogowie: Nasze spotkanie nie ma żadnych kolorów, wyziera z niego monochrom {...}

Chłopak: Porzuć magię i nie ukrywaj ich, pokaż mi swoje kolory {...}
PMS: Wymachuję przed Twoimi oczyma swoją nieidealną miłością {0}

Rezerwacja
 
     
Lilith

Przybysz

Imię: Lilith "Lilitu " Lorelay Ahri. Także zwana Danbi, Nabi, Ruri, Chorong, Dasom. Sama zaś często korzysta z imienia Rosalie, bowiem zawsze chciała się tak nazywać.
Nazwisko: Irhan, jednak to nazwisko nie jest do końca prawdziwe, bowiem nigdzie nie zostało zapisane. Dziewczyna wymyśliła je samodzielnie i takie nazwisko właśnie posiada.
Wiek: 17 lat, chociaż tak naprawdę nikt nie wie ile ich ma. Podaje nieraz że 20, czasem może się zdawać, że ma 14, a niektórzy uważają ją za nieśmiertelną, która żyje już od setek tysięcy lat.
Rasa: Kemonomimi
Status: Uczeń o predyspozycjach na mieszkańca lasów, bowiem rzadko bywa w uczelni jak i często nie pojawia się na samych lekcjach. W końcu stara się być tajemniczą istotą nie odkrywając swych kart, przynajmniej na razie.
Sympatia: Sympatii raczej nie ma i posiadać nie będzie, jest istnym samotnikiem błąkającym się własnymi ścieżkami. Miłości do tego nie potrzebuje.
Aktualny ubiór: Wystarczy spojrzeć na awatar i powinno się wiedzieć. W końcu po co wysilać mózgownicę na przydługie opisy jej stroju?
Ekwipunek: Różdżkę, telefon... nic więcej nie jest wartego wspomnienia. Przynajmniej nie tutaj.
Dołączył: 21 Lis 2013
Posty: 21
Wysłany: 2013-12-08, 20:03     

Tuż po wyjściu Lilith pozwoliła ruszyć sobie kłusem, jedynie czasem zwracając uwagę na profesora. Nie była nim na tyle zainteresowana, by mu schlebiać bądź lizać dupę.
- Miał pan nieprzyjemne dzieciństwo? Wygląda pan jak ruski terrorysta na misji rozpętania trzeciej wojny światowej. - zagadnęła, klepiąc konia po szyi.
Właściwie, mężczyzna wyglądał na nieprzyjemnego typa, jednak nie wyczuła nic, co mogłoby wskazywać, że był naprawdę bezlitosnym. By miała jakiś powód by tu i teraz go zabić.
- Wie Pan, że kitsune potrafią opanować umysł swej ofiary i przy odpowiednim stężeniu impulsów doprowadzić do jego śmierci? - spytała, kierując swego konia w stronę lasku, znów szepcząc niezrozumiałe dla innych słowa. Była to bowiem mowa lisów, którą mogła się komunikować z innymi zwierzętami, a przynajmniej z gniadym ogierem.
 
     
Jonathan 

Mistrz


Imię: Jonathan
Nazwisko: Ailean
Wiek: 22 lata
Orientacja: Heteroseksualna
Rasa: Mieszaniec
Typ: Dominujący
Status: Nauczyciel
Magia: Czarna
Sympatia: Madness
Aktualny ubiór: Dżinsy, białe adidasy do kostki z grubą podeszwą, czarny t-shirt, czarna skóra z kołnierzem.
Ekwipunek: Dwie katany, klucze, portfel, papierosy, zapalniczka, kilka gramów marihuany.
Monety: 300
Punkty Doświadczenia: 400
Mana: 500
Multikonta: Są
Dołączył: 08 Gru 2013
Posty: 22
Wysłany: 2013-12-08, 20:23     

Póki nie pojawił się na padoku to kłusował nie zwracając większej uwagi na małolatę. Nienawidził dzieciaków, ale musiał stwarzać pozory, żeby utrzymać tę posadę nauczyciela. Wybrał najmniej wymagający przedmiot. W kwestii sportowej był obeznany, dlatego nie będzie z tym żadnych problemów. Kąt jego ust drgnął w ironicznym uśmiechu słysząc jej wypowiedź. - Dzieciństwo miałem wspaniałe. Chociaż z tym terrorystą jakbyś zgadła po części- dodał przypominając sobie przeszłość jeszcze w Stanach. Gdyby nie ci durni ludzie zapewne dalej by knuł i wybijał niczym snajper każdego po kolei. Może tu też uda się pobawić w zabójcę, ale najpierw trzeba zgrywać całkiem niewinnego, niegroźnego nauczyciela, który jest po prostu zdystansowany i tajemniczy. Uśpić czujność to po pierwsze. Skinął głową. - Teraz już wiem. Jednak zanim zdążyłby to zrobić leżałby sparaliżowany, w konwulsjach z upływającą krwią wprost do mojego gardła. Chociaż wątpię, że zwierzęca krew jest lepsza od ludzkiej- stwierdził rezolutnie, po czym kilkakrotnie uderzył strzemionami ogiera wchodząc w galop. Tym samym wyprzedził nieco kobietę. Co wyniknie z tego spotkania? To się okaże. Nieustannie jednak zbliżał się jego czas na papierosa, a raczej skręta. Świeże powietrze mu służyło, ale do czasu.
_________________
 
     
Lilith

Przybysz

Imię: Lilith "Lilitu " Lorelay Ahri. Także zwana Danbi, Nabi, Ruri, Chorong, Dasom. Sama zaś często korzysta z imienia Rosalie, bowiem zawsze chciała się tak nazywać.
Nazwisko: Irhan, jednak to nazwisko nie jest do końca prawdziwe, bowiem nigdzie nie zostało zapisane. Dziewczyna wymyśliła je samodzielnie i takie nazwisko właśnie posiada.
Wiek: 17 lat, chociaż tak naprawdę nikt nie wie ile ich ma. Podaje nieraz że 20, czasem może się zdawać, że ma 14, a niektórzy uważają ją za nieśmiertelną, która żyje już od setek tysięcy lat.
Rasa: Kemonomimi
Status: Uczeń o predyspozycjach na mieszkańca lasów, bowiem rzadko bywa w uczelni jak i często nie pojawia się na samych lekcjach. W końcu stara się być tajemniczą istotą nie odkrywając swych kart, przynajmniej na razie.
Sympatia: Sympatii raczej nie ma i posiadać nie będzie, jest istnym samotnikiem błąkającym się własnymi ścieżkami. Miłości do tego nie potrzebuje.
Aktualny ubiór: Wystarczy spojrzeć na awatar i powinno się wiedzieć. W końcu po co wysilać mózgownicę na przydługie opisy jej stroju?
Ekwipunek: Różdżkę, telefon... nic więcej nie jest wartego wspomnienia. Przynajmniej nie tutaj.
Dołączył: 21 Lis 2013
Posty: 21
Wysłany: 2013-12-08, 22:02     

Cóż, jeśli nie lubił dzieci to właściwie po co został nauczycielem? To jedynie użeranie się ze smarkaczami, zero przyjemności z zawodu. Lilith tego na pewno by nie zrozumiała, chyba że ktoś dałby jej rzetelny powód. W końcu po co się męczyć, lepiej iść uczyć na siłowni starsze osoby. Ewentualnie prowadzić jakiś fitness.
- Ah, czyli ma Pan naturę kryminalisty? Cóż, jak dla mnie jest Pan oschłym, niemiłym, aroganckim i chamskim człowiekiem. To wszystko jest jednak jedynie złudzeniem, maską, bowiem przy bliższej relacji pokazuje Pan swoje wewnętrzne piękno. Przynajmniej tak uważam. I niech się pan nie martwi, ja też nie mam czystej i wolnej od krwi historii, więc może Pan śmiało prawdę mówić. - powiedziała co myślała, a to, że mogło to być nie lada niemiłe to już nie jej sprawa. Była jedynie dziewczęciem, w młodym wieku, próbującą doskonalić swe zmysły i kształcić osobowość.
- A więc jest Pan wampirem? Chociaż nie czystym, bowiem jak widzę nie wszystkie cechy wampira sobie Pan przyswoił. Zapewne jakaś mieszanka. Może z człowiekiem? Elfem? Na anioła i diabła mi to nie wygląda. Poza tym, mówi Pan, że zanim by cokolwiek zdziałał, leżałby już w morzu krwi? Nie sądzę. Są to inteligentne stworzenia, a ich impulsy dość intensywnie wprowadzając swą wolę do ciała ofiary. Zapewne zanim by się Pan zorientował, leżałby Pan sparaliżowany bądź martwy. Jednak kitsune o takich własnościach nazywane są dzikimi i są raczej złymi duchami. - mówiąc to, ruszyła wraz z Draco galopem za swym nauczycielem, przyglądając mu się dość perfidnie. Właściwie, był nawet przystojny i z tego co zdążyła wydedukować jest młodym człowiekiem. Nagle jednak zatrzymała swego konia, zauważywszy w buszu jakiś ruch. Zeskoczyła z konia, nie zważając na swego nauczyciela i podeszła do krzaków, by po chwili wyciągnąć z pułapki małego zająca i wypuścić go.
 
     
Gość

Wysłany: 2013-12-08, 22:27     

To dlaczego właściwie nim nie był to tylko i wyłącznie jego sprawa. Wolał nigdy w życiu się nikomu z tego nie spowiadać. Gdyby cokolwiek na ten temat przez przypadek powiedział to miałby spore problemy. Mógłby go ktoś z łatwością wkopać, a wtedy znów ściągnąłby sobie na głowę wszystkich ludzi, którzy go poszukiwali ze starych przekrętów. A w dodatku byłby poszukiwany listem gończym przez policję. Chyba nikt tego nie chciał, a tym bardziej, gdy próbował zacząć swoje życie od nowa, z czystym kontem. I nie mógł sobie pozwolić na żadne jednoczenie się z kimkolwiek, bo to groziło zdradzeniem tajemnicy. I po co mu to było? Kącik znów drgnął w zabawnym uśmiechu, może nawet rozbawieniu. Rzucił jej zaintrygowane nieco spojrzenie. - Przeszłość pozostawię dla siebie. Nikt nie powinien o tym wiedzieć, a uczniowie to ostatnia grupa na tej ziemi, która powinna posiadać taką wiedzę. Gdybym ci to powiedział to prawdopodobnie po krótkim czasie musiałbym pozbawić cię życia, a tego żadne z nas nie chce, prawda?- utkwił w niej wymowne spojrzenie, całkiem spokojne. Parsknął śmiechem jakby się czymś dusił. - Prawdziwe piękno? Nie kierujesz tych słów do odpowiedniej osoby. Jestem ostatnim typem osobowości, która może być piękna. Lub jednym z ostatnich, więc muszę to negować- dodał stanowczo. Faktycznie jeszcze go nie znała. Nie miał w sobie nic pięknego. Tym bardziej w swym usposobieniu. - Uczennica, która jest rzeźnikiem? Nie wyobrażam sobie tego, ale niech będzie. Nie zamierzam cię pochopnie oceniać, bo już teraz widzę, że jesteś profesjonalną intrygantką, kokietką, która czyha na ofiarę, a potem omamia urokami i bezwzględnie zabija. Będę miał cię na oku. Wykorzystujesz swój urok osobisty, to na pewno- uśmiechnął się z mściwą satysfakcją. Lepiej nie dać się złapać w sidła czarnowłosego dziewczęcia, bo ściągnie sobie na kark kłopoty. Plus użeranie się w bitwie z jakąś przebiegłą lisicą. Jej spokojne, grzeczne zachowanie to tylko przykrywka i bardzo udana. Nie takie osobowości się rozpracowywało. Zboczenie zawodowe, która nakazywało uważać na wszystkich i na wszystko dookoła. Niebezpieczni ludzie to droga do grobu. - Masz rację. Jestem w połowie wampirem, a w połowie mrocznym elfem. Ale diabłem... Można mnie nazwać zarówno ze względu na wybuchową rasową mieszankę i równie zmieszany charakter.- wyjaśnił zgodnie z prawdą, po czym zlustrował jej lico. - Bystra z ciebie dziewczyna, dość inteligentna na pierwszy rzut oka. Interesujesz się umiejętnościami rasowymi i walką?- znał chyba odpowiedź, ale wolał się upewnić. - Nie umniejszam zasług kitsune jednak i my mamy swoje zdolności, które pozwalają nam stawać na równi z każdą rasą. Zresztą jestem zwolennikiem stwierdzenia, że rasa to zaledwie ćwiartka sukcesu. Reszta to osoba. Jeśli potrafi to wykorzystać, rozwija swoje umiejętności i poszerza horyzonty może być godnym przeciwnikiem. Samo posiadanie określonej rasy jest niczym.- wypowiedział się o dziwo obszernie w temacie. Dobrze, że nie powiedział nic istotnego. Trzeba się pilnować. Zerknął nań, gdy uwalniała jakieś zwierzę. - Jesteś jedną z przereklamowanych matek natury, wybawcą uciśnionych zwierząt- mruknął z wyczuwalnym sarkazmem jednak nie mógł się powstrzymać.
 
     
Lilith

Przybysz

Imię: Lilith "Lilitu " Lorelay Ahri. Także zwana Danbi, Nabi, Ruri, Chorong, Dasom. Sama zaś często korzysta z imienia Rosalie, bowiem zawsze chciała się tak nazywać.
Nazwisko: Irhan, jednak to nazwisko nie jest do końca prawdziwe, bowiem nigdzie nie zostało zapisane. Dziewczyna wymyśliła je samodzielnie i takie nazwisko właśnie posiada.
Wiek: 17 lat, chociaż tak naprawdę nikt nie wie ile ich ma. Podaje nieraz że 20, czasem może się zdawać, że ma 14, a niektórzy uważają ją za nieśmiertelną, która żyje już od setek tysięcy lat.
Rasa: Kemonomimi
Status: Uczeń o predyspozycjach na mieszkańca lasów, bowiem rzadko bywa w uczelni jak i często nie pojawia się na samych lekcjach. W końcu stara się być tajemniczą istotą nie odkrywając swych kart, przynajmniej na razie.
Sympatia: Sympatii raczej nie ma i posiadać nie będzie, jest istnym samotnikiem błąkającym się własnymi ścieżkami. Miłości do tego nie potrzebuje.
Aktualny ubiór: Wystarczy spojrzeć na awatar i powinno się wiedzieć. W końcu po co wysilać mózgownicę na przydługie opisy jej stroju?
Ekwipunek: Różdżkę, telefon... nic więcej nie jest wartego wspomnienia. Przynajmniej nie tutaj.
Dołączył: 21 Lis 2013
Posty: 21
Wysłany: 2013-12-08, 22:47     

Oczywiście, że jego. Nie zamierzała tego kwestionować, bowiem różnie to bywało jak i bywa. Ona sama nigdy do końca nie rozwiała wątpliwości na swój temat, bowiem takie coś mogłoby doszczętnie zniszczyć jej marzenia, w końcu chciała osiągnąć perfekcję w swych naturalnych zdolnościach, które dawało jej bycie kemonomimim. Na jego uśmiech nie zareagowała, a gdy na nią spojrzał, jedynie uśmiechnęła się uwodzicielsko. Jak to miała w naturze.
- Skąd Pan może wiedzieć, co by się stało, gdyby prawda wyszła na jaw? Byłam zwierzęciem, jestem zwierzęciem i będę zwierzęciem, którego nikt nie zrozumie i nikt mu nie uwierzy, więc powierzanie jakichkolwiek tajemnic powinno być rozsądne, jeśli chodzi o mnie. - posłała nauczycielowi uśmiech pełen pewności siebie jak i lekkiego rozbawianie. Zaiste dobrze się bawiła w jego towarzystwie. - Oh, każdy mówi, jakże to on groźny i bez uczuć a jak dochodzi co do czego, to za siostrę krew przeleje, za swą lubą w mękach mdleje, dla rodziny ból przeboleje, a dla przyjaciół świat zachwieje. Nieprawdaż, mój drogi? - spytała, spoglądając na niego cwanie. - Ależ owszem, uwodzicielką ponad zdolnościami innych. Succubem, który uwodzi mężczyzn i zwodzi na złą drogę, a raczej prowadzi w ślepy zaułek a tam wykańcza w męczarniach. Ależ kochany Panie, czyż jak będziesz miał mnie na oku, nie będziesz bardziej podatny na me uroki? - spytała, puszczając mu jakże zgrabnie oczko.
- Oh, nie wątpię. Gustuję w niegrzecznych chłopcach, więc od razu wpadł mi Pan w oko. - zachichotała, kłamiąc jak z nut. Jednak było to jej profesją i niełatwo było wyłapać prawdę i kłamstwo. - Interesuję się własnym ciałem, mymi zdolnościami, jak i zdolnościami przeciwników. Bo jakże mam ich pokonać nie znając ich słabości, prawda? Walką owszem, interesuję się. Poza tym ćwiczę walkę sztyletami jak i mieczem, posługuję się także łukiem. - wyjaśniła, tutaj akurat mówiąc szczerą prawdę. - Nigdy nie powinno lekceważyć się wroga. - skwitowała jego słowa.
Słysząc jego zdanie na temat matki natury, jej włosy nastroszyły się a uszy przylgnęły do głowy. W mig zjawiła się przy koniu swego nauczyciel, by rękę położyć na jego kolanie.
- JA jestem naturą, jestem zwierzęciem, byłam lisem proszę Pana, lisem. Byłam eksperymentem, magią nadano mi ludzką postać. Jak więc mam nie pomagać swym braciom? - odpowiedziała, a jej oczy błysnęły, wlepiając się w oczy swego rozmówcy. Nie mogła się powstrzymać, by ręką nie przejechać wyżej, powoli, by potem ułożyć ją w miejscu męskości swego towarzysza. Jeśli zbytnio nie zareagował, delikatnie zaczęła masować ją ręką.
 
     
Gość

Wysłany: 2013-12-08, 23:11     

Widział jej wszystkie niecne zagrania. Idealnie posługiwała się swoją kobiecością, uwielbiała władać swoim ciałem i zmysłowością jednak Jon nie zamierzał wpadać w jej sidła. Co to miało być? Ona perfidnie zmierzała do jakiegoś zbliżenia, a on doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Nie mógł jedynie pojąć czy faktycznie jest tak inteligentna na jaką wyglądała, jak prawiła, czy zmierzała wyłącznie do przyjemności fizycznej zakańczając akt przemocą. Przewinął teatralnie oczyma słuchając jej wypowiedzi.
- Zapewne jednak to nie zmienia faktu, że nie mogę powierzyć ci swoich tajemnic. Nie jesteś zaufaną osobą. Wątpię bym nawet takiej powiedział, więc po prostu zostaw temat. Mówienie o niekoniecznie pochlebnej przeszłości nie jest rozsądne w żadnym przypadku- skomentował krótko urywając temat. Nie zamierzał się nikomu spowiadać. Nie był frajerem, ani lekkomyślnym chłoptasiem, który wygada się pierwszej lepszej osobie. A już tym bardziej nie skusi się na zgrabne ciało młodej dziewczyny. Po pierwsze mógłby zszargać sobie reputację w szkole i wyszedłby na pedofila, a po drugie nie był idiotą. Nie wkręci się w żaden romans. Tym bardziej z tak przebiegłą, próżną osobą. Uśmiechnął się wymownie na jej słowa. - Nie pytasz właściwiej osoby. Nie wiem jak to jest i szczerze mówiąc wiedzieć nie chcę. Nie zamierzam za nikim mdleć, czy w ogień wskakiwać. To obnaża wszystkie ludzkie słabości, podziękuję. Mam więcej kłopotów na głowie niż ci się wydaje. Przyjaciel czy kobieta na głowie to nie dla mnie- podsumował zgrabnie całość. Na cholerę mu babsko? Czy przyjaciel, który okaże się zwykłym śmieciem rozpowiadającym wszystko dookoła. Nie ufał ludziom i zdania o nich nie zmieni. Zbyt wiele widział w swoim życiu i zbyt wiele podobnych jednostek spotkał. Sam był dupkiem, dlatego nie zaufałby komuś podobnego do siebie, ot. Prychnął na jej komplement. - Potrafisz perfekcyjnie kłamać. Szkoda tylko, że nos ci nie rośnie. Już dawno przekroczyłby kilometr. Nie rozumiem tylko po co tak usilnie starasz się uwodzić, pokazywać siebie z lekko obyczajnej strony. Jesteś inteligentna, a zachowujesz się jak nastolatka, która chce zaciągnąć starszego faceta do łóżka. Chociaż... Jesteś cwana, tego nie można ci odebrać- mruknął ze śmiechem w głosie. Nie rozumiał pewnych dziewczyn. Po co to wszystko? - Nie musisz pracować swoim ciałem i wulgarnymi ruchami, aby być seksowna i pociągająca- rzucił ot tak małą uwagę. Przejął się? Miał nadzieję, że nie. Chociaż zaczął już jej prawić. Bezsens i mindfuck. - Mamy coś podobnego jeśli chodzi o ostrza- dorzucił z ledwo widocznym uśmiechem na ustach. - Też prawda- mruknął, a zaraz potem zesztywniał, kiedy złapała go za męskość. Musiałą go prowokować? Fakt, normalnie by to wykorzystał, ale ona jest uczennicą. Złapał ją pewnym uściskiem na podbródek i żuchwę. - Dam ci radę. Nie dotykaj tego, co nie twoje i nie bądź taka zuchwała. Nie wdaję się w romanse z nieznaną, pierwszą napotkaną osobą. Tym bardziej z uczennicą, która jest zbyt pewna siebie- rzucił krótko ostrym tonem. Co się działo z dzisiejszą subtelnością i kobiecością.
 
     
Jonathan 

Mistrz


Imię: Jonathan
Nazwisko: Ailean
Wiek: 22 lata
Orientacja: Heteroseksualna
Rasa: Mieszaniec
Typ: Dominujący
Status: Nauczyciel
Magia: Czarna
Sympatia: Madness
Aktualny ubiór: Dżinsy, białe adidasy do kostki z grubą podeszwą, czarny t-shirt, czarna skóra z kołnierzem.
Ekwipunek: Dwie katany, klucze, portfel, papierosy, zapalniczka, kilka gramów marihuany.
Monety: 300
Punkty Doświadczenia: 400
Mana: 500
Multikonta: Są
Dołączył: 08 Gru 2013
Posty: 22
Wysłany: 2013-12-08, 23:12     

Widział jej wszystkie niecne zagrania. Idealnie posługiwała się swoją kobiecością, uwielbiała władać swoim ciałem i zmysłowością jednak Jon nie zamierzał wpadać w jej sidła. Co to miało być? Ona perfidnie zmierzała do jakiegoś zbliżenia, a on doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Nie mógł jedynie pojąć czy faktycznie jest tak inteligentna na jaką wyglądała, jak prawiła, czy zmierzała wyłącznie do przyjemności fizycznej zakańczając akt przemocą. Przewinął teatralnie oczyma słuchając jej wypowiedzi.
- Zapewne jednak to nie zmienia faktu, że nie mogę powierzyć ci swoich tajemnic. Nie jesteś zaufaną osobą. Wątpię bym nawet takiej powiedział, więc po prostu zostaw temat. Mówienie o niekoniecznie pochlebnej przeszłości nie jest rozsądne w żadnym przypadku- skomentował krótko urywając temat. Nie zamierzał się nikomu spowiadać. Nie był frajerem, ani lekkomyślnym chłoptasiem, który wygada się pierwszej lepszej osobie. A już tym bardziej nie skusi się na zgrabne ciało młodej dziewczyny. Po pierwsze mógłby zszargać sobie reputację w szkole i wyszedłby na pedofila, a po drugie nie był idiotą. Nie wkręci się w żaden romans. Tym bardziej z tak przebiegłą, próżną osobą. Uśmiechnął się wymownie na jej słowa. - Nie pytasz właściwiej osoby. Nie wiem jak to jest i szczerze mówiąc wiedzieć nie chcę. Nie zamierzam za nikim mdleć, czy w ogień wskakiwać. To obnaża wszystkie ludzkie słabości, podziękuję. Mam więcej kłopotów na głowie niż ci się wydaje. Przyjaciel czy kobieta na głowie to nie dla mnie- podsumował zgrabnie całość. Na cholerę mu babsko? Czy przyjaciel, który okaże się zwykłym śmieciem rozpowiadającym wszystko dookoła. Nie ufał ludziom i zdania o nich nie zmieni. Zbyt wiele widział w swoim życiu i zbyt wiele podobnych jednostek spotkał. Sam był dupkiem, dlatego nie zaufałby komuś podobnego do siebie, ot. Prychnął na jej komplement. - Potrafisz perfekcyjnie kłamać. Szkoda tylko, że nos ci nie rośnie. Już dawno przekroczyłby kilometr. Nie rozumiem tylko po co tak usilnie starasz się uwodzić, pokazywać siebie z lekko obyczajnej strony. Jesteś inteligentna, a zachowujesz się jak nastolatka, która chce zaciągnąć starszego faceta do łóżka. Chociaż... Jesteś cwana, tego nie można ci odebrać- mruknął ze śmiechem w głosie. Nie rozumiał pewnych dziewczyn. Po co to wszystko? - Nie musisz pracować swoim ciałem i wulgarnymi ruchami, aby być seksowna i pociągająca- rzucił ot tak małą uwagę. Przejął się? Miał nadzieję, że nie. Chociaż zaczął już jej prawić. Bezsens i mindfuck. - Mamy coś podobnego jeśli chodzi o ostrza- dorzucił z ledwo widocznym uśmiechem na ustach. - Też prawda- mruknął, a zaraz potem zesztywniał, kiedy złapała go za męskość. Musiałą go prowokować? Fakt, normalnie by to wykorzystał, ale ona jest uczennicą. Złapał ją pewnym uściskiem na podbródek i żuchwę. - Dam ci radę. Nie dotykaj tego, co nie twoje i nie bądź taka zuchwała. Nie wdaję się w romanse z nieznaną, pierwszą napotkaną osobą. Tym bardziej z uczennicą, która jest zbyt pewna siebie- rzucił krótko ostrym tonem. Co się działo z dzisiejszą subtelnością i kobiecością.
_________________
 
     
Lilith

Przybysz

Imię: Lilith "Lilitu " Lorelay Ahri. Także zwana Danbi, Nabi, Ruri, Chorong, Dasom. Sama zaś często korzysta z imienia Rosalie, bowiem zawsze chciała się tak nazywać.
Nazwisko: Irhan, jednak to nazwisko nie jest do końca prawdziwe, bowiem nigdzie nie zostało zapisane. Dziewczyna wymyśliła je samodzielnie i takie nazwisko właśnie posiada.
Wiek: 17 lat, chociaż tak naprawdę nikt nie wie ile ich ma. Podaje nieraz że 20, czasem może się zdawać, że ma 14, a niektórzy uważają ją za nieśmiertelną, która żyje już od setek tysięcy lat.
Rasa: Kemonomimi
Status: Uczeń o predyspozycjach na mieszkańca lasów, bowiem rzadko bywa w uczelni jak i często nie pojawia się na samych lekcjach. W końcu stara się być tajemniczą istotą nie odkrywając swych kart, przynajmniej na razie.
Sympatia: Sympatii raczej nie ma i posiadać nie będzie, jest istnym samotnikiem błąkającym się własnymi ścieżkami. Miłości do tego nie potrzebuje.
Aktualny ubiór: Wystarczy spojrzeć na awatar i powinno się wiedzieć. W końcu po co wysilać mózgownicę na przydługie opisy jej stroju?
Ekwipunek: Różdżkę, telefon... nic więcej nie jest wartego wspomnienia. Przynajmniej nie tutaj.
Dołączył: 21 Lis 2013
Posty: 21
Wysłany: 2013-12-09, 00:07     

Ona do zbliżenia? A skądże znowu. Mimo swej natury nie dążyła do prawdziwych zbliżeń, a szczególnie nie w relacjach damsko męskich. Właściwie, nawet nigdy porządnie się nie podnieciła. Dziewczę to więc nie było doświadczone, a doskonalone w uwodzeniu. Ominęła więc już ów rozmowę, nie chciał ciągnąć tematu - nie będzie on ciągnięty. Nie potrzebowała owych informacji, a jeśli kiedyś będzie chciała je wydobyć, na pewno jej się w przyszłości uda. A czyż ona była próżna? Nie, nie, po prostu pewna swoich wartości, wiedziała, czym jest jej ciało. Jego mowę o bliskich także pominęła, była pewna, że kiedyś się to zmieni, bowiem każdy potrzebował dla siebie kogoś, by nie czuć się samotnym. Ona miała brata, jednak on zaczął się oddalać, a Lilith czuła się coraz bardziej samotna.
- Widzisz, to nie jest takie proste jak się wydaje. Nie jestem wcale kobietą lekkich obyczajów. - więcej jednak nie powiedziała, nie chcąc zdradzać swoich tajemnic. - Owszem, nie muszę, jednak nie sądzisz, że tak łatwiej osiągnąć cel przy łatwym łupie? - uśmiechnęła się delikatnie, jednak nie na długo. Chyba trafił w jej czuły punkt.
Punkt o ostrzach zignorowała, bowiem jeśli naprawdę się tym interesował, będzie miała okazję zobaczyć ów zdolności. Sama zesztywniała, gdy mężczyzna złapał ją dosyć boleśnie za podbródek. Jęknęła cichutko.
- R-rozumiem. - powiedziała niepewnie, przybierając postawę skaranego dziecka i właściwie przez chwilę patrzyła tępo w ziemię, dopóki kilka kropel nie spadło jej na kark, by po chwili zlać ją po całości, pozwalając by ubrania delikatnie prześwitywały, a włosy skleiły się pod wpływem deszczu.
 
     
Jonathan 

Mistrz


Imię: Jonathan
Nazwisko: Ailean
Wiek: 22 lata
Orientacja: Heteroseksualna
Rasa: Mieszaniec
Typ: Dominujący
Status: Nauczyciel
Magia: Czarna
Sympatia: Madness
Aktualny ubiór: Dżinsy, białe adidasy do kostki z grubą podeszwą, czarny t-shirt, czarna skóra z kołnierzem.
Ekwipunek: Dwie katany, klucze, portfel, papierosy, zapalniczka, kilka gramów marihuany.
Monety: 300
Punkty Doświadczenia: 400
Mana: 500
Multikonta: Są
Dołączył: 08 Gru 2013
Posty: 22
Wysłany: 2013-12-09, 00:31     

Może powinno teraz odezwać się w nim sumienie, które skarciłoby go za skrzywdzenie w jakiś sposób dziewczyny. Zapewne poczuła się dotknięta jego bezpośrednim wypowiedzeniem się w temacie, ale zapraszać nie zamierzał. Miał nadzieję, zę przemyśli kilka kwestii. Mógł ocenić ją zbyt pochopnie jednak dawała o sobie takie mniemanie. Zawsze mogła pokazać się z innej strony. Spojrzał na nią z małym politowaniem. - Łatwy łup nigdy nie jest satysfakcjonujący. Lepiej o coś się postarać i zawalczyć. Wtedy można triumfować. A z czego się cieszyć jak jest prosto?- zostawił to pytanie póki co bez odpowiedzi. Nigdy nie widział powodu do zadowolenia, kiedy kobieta bez problemu oddawała się mężczyźnie nawet nie dając możliwości zawalczenia o nią. Takie są tylko na jedną noc. Nie żeby Jon był świętoszkiem, bo oczywiście zdarzały mu się takie sytuacje jednak nie znał faceta, który miałby pozytywne zdanie na ich temat. Tak to działało, niestety.
Kiedy zrozumiała puścił ją swobodnie i zsiadł z konia. Spojrzał w niebo i kilka pojedynczych kropel spadło na jego twarz. Ściągnął brwi. Nie zamierzał bawić się na deszczu. Przeniósł wzrok na skruszoną Lilith. - Proponuję wrócić do stajni, zostawić tam konie i trochę się osuszyć- rzucił luźną propozycję spoglądając kątem oka na wyeksponowany przez obcisłe ubranie biust, brzuch oraz biodra. Szlag by to. Małoletnia, próżna, zuchwała, a jednak pociągająca. I co zrobić z tym fantem? Grać dobrego wujka i świętego nauczyciela i nie być sobą czy jednak być sobą i wziąć to, na co miał ochotę. Z każdą chwilą był coraz pewniejszy drugiej opcji. Trzymał konia jedną dłonią za lejce. Podszedł do niej bliżej chwytając lekko za nadgarstek, po czym udał się z nią do stajni.
[zt ]
_________________
 
     
Lilith

Przybysz

Imię: Lilith "Lilitu " Lorelay Ahri. Także zwana Danbi, Nabi, Ruri, Chorong, Dasom. Sama zaś często korzysta z imienia Rosalie, bowiem zawsze chciała się tak nazywać.
Nazwisko: Irhan, jednak to nazwisko nie jest do końca prawdziwe, bowiem nigdzie nie zostało zapisane. Dziewczyna wymyśliła je samodzielnie i takie nazwisko właśnie posiada.
Wiek: 17 lat, chociaż tak naprawdę nikt nie wie ile ich ma. Podaje nieraz że 20, czasem może się zdawać, że ma 14, a niektórzy uważają ją za nieśmiertelną, która żyje już od setek tysięcy lat.
Rasa: Kemonomimi
Status: Uczeń o predyspozycjach na mieszkańca lasów, bowiem rzadko bywa w uczelni jak i często nie pojawia się na samych lekcjach. W końcu stara się być tajemniczą istotą nie odkrywając swych kart, przynajmniej na razie.
Sympatia: Sympatii raczej nie ma i posiadać nie będzie, jest istnym samotnikiem błąkającym się własnymi ścieżkami. Miłości do tego nie potrzebuje.
Aktualny ubiór: Wystarczy spojrzeć na awatar i powinno się wiedzieć. W końcu po co wysilać mózgownicę na przydługie opisy jej stroju?
Ekwipunek: Różdżkę, telefon... nic więcej nie jest wartego wspomnienia. Przynajmniej nie tutaj.
Dołączył: 21 Lis 2013
Posty: 21
Wysłany: 2013-12-09, 15:32     

Nawet nie spostrzegła, kiedy została złapana i wciągnięta na konia nauczyciela. Zagwizdała, przez co Draco ruszył za nimi. W końcu nie zostawi swego zwierzęcia na deszczu, prawda?
[z/t]
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Szybka odpowiedź
Użytkownik: 


Wygaśnie za Dni
 
 
 
 
 
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandgrey created by spleen modified v0.3 by warna



Ziemniak rzecze: Nie kradnij!
Jeśli już coś ukradłeś to oddaj to i uciekaj jak najszybciej bo Sasha Cię zje.
Edycja stylu: Ami.
Zakaz kopiowania i rozpowszechniania treści forum bez zgody administracji!
Siedzenie tutaj po 1 w nocy grozi napadami głupawki i bezsennością.
Administracja nie bierze na siebie odpowiedzialności za zryte bańki, zmianę orientacji itd. po pobycie na tym forum >D


BANERY WYMIAN BFF



PBF - Toplista gier PBF BEST PBF - najlepsze polskie pbf rpg Oficjalna toplista czARTa Yaoi/Yuri PBF ~ The Best Of PBF - Play By Forum Toplista

SnM Kiku no hana HogwartDream Vampire Knight
CzarnyDelfin BlackButler AXIS MUNDI Wild Land AAF Magic Land Candy Stable World of Magic Levicorpus Król Lew www.wolv.aaf.pl
Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 10